Zapraszam tym razem w podróż śladem statku USS Enterprise”. Opowiem o trzech odcinkach, w których znalazłem ciekawe koncepcje na temat starożytnych bogów, kierunku ewolucji, czy też wspomnienia o Imperium Rzymskim.

Kosmiczne przygody

W odcinku „Apollo” twórcy zaprezentowali pomysł dotyczący greckich bogów. Przedstawili wizję wedle, której owi bogowie byli kosmitami dysponującymi pewnym generatorem energii. Jeden spośród starożytnych bóstw, znany na ziemi pod imieniem Apollo przyciągnął do zamieszkiwanej przez siebie planety statek „Enterprise”. wraz z jego załogą. Podczas dokonywanego zwiadu grupa na czele z kapitanem Kirkiem natrafiła na problem rozkapryszonego bożka żądającego ubóstwienia jego osoby. Dysponował wystarczającą mocą, aby obezwładnić przybyszów oraz wybrać spośród nich kobietę jako obiekt jego miłosnych westchnień. Wysłannicy Międzyplanetarnej Federacji zorientowali się na szczęście skąd płynie źródło energii, dzięki której niegdysiejszy mieszkaniec Grecji wyczyniał swoje sztuczki i w tych okolicznościach przechytrzyli niby boga.

Errand of Mercy” opowiada historię pewnej ewolucji dotyczącej humanoidów. Podczas odwiedzin jednej z „zacofanych” planet, Pan Spock stwierdza w swoim naukowym stylu, że miejsce do którego trafili, nie rozwinęło się ani o maluczki kroczek od setek lat. Kirk nie mógł pozostawić tego spóźnienia w rozwoju bez odzewu wspaniałomyślnych Ziemian. Toteż rozpoczął rozmowy ze starszyzną ludu w celu nawiązania obopólnych korzyści. Sytuacja gmatwa się, kiedy na owej planecie pojawia się reprezentacja Klingonów. Byli bowiem śmiertelnymi wrogami Zjednoczonej Federacji, a ich sposobem na dialog była wojna. Całe zamieszanie narasta do katastrofalnego w skutkach napięcia, które zostaje rozładowane przez starszyznę planety. Żeby jednak nastąpiło uspokojenie wulkanicznej erupcji przemocy i zniszczenia, musieli ujawnić swoje prawdziwe oblicza.

Bread and Circuses” jest historią o tym, jak kapitan Kirk wraz załogą odkryli planetę, na której istnieje porządek przypominający Imperium Rzymskie osadzone w XX wieku. Trafili w to miejsce udając się śladem innego statku kosmicznego. Ich misją było odszukać zaginioną załogę. Poszukiwania na planecie owocuje uchwyceniem do niewoli kapitana, medyka oraz oficera naukowego. Włodarze miejsca szantażowali Kirka, aby ściągnął na planetę wszystkich ludzi z „Enterprise”, którzy mieli następnie stać się gladiatorami w programie telewizyjnym. Realia XX wieku zobowiązywały bowiem, aby igrzyska transmitowano przez satelity. Jak to w każdej przygodzie ze Star Treka bywa, wszystko kończy się szczęśliwie dla tych dobrych, lecz przy tym kosmiczni zwiadowcy odkrywają jeszcze jedną rzecz, która staje się nadzieją dla przyszłości owej planety.

Rozrywka wędrująca przez zakamarki umysłów widzów

Lubię ten serial, ponieważ w swojej prostocie stawia ciekawe pytania oraz konstrukcje myślowe. Nadaje pewnego dystansu do ziemskiej prozy życia, jakby zmuszał do patrzenia nań z kosmicznej perspektywy. Odcinek o Apollu przedstawia pewien sposób myślenia o religijności lub zjawiskach trudnych do wyjaśnienia. Muszę przyznać, że fascynują mnie teorie wiążące bogów z obecnością kosmitów, a Star Trek stworzył przy tej okazji dobrą rozrywkę. Wiązanie starożytnych cywilizacji jak Majów czy Egipcjan z przybyszami z obcych planet stanowi spory przyczynek do ćwiczeń wyobraźni. Jeszcze ciekawsze wydaje się dla mnie pomyślenie, że człowiek może ewoluować do postaci czystej energii. Nie jest to jakaś super nowa koncepcja, ponieważ widzimy ją w różnych futurologicznych intuicjach dotyczących przemijania ludzkiej egzystencji. Tymczasem samo zobrazowanie tego rozważania zasługuje na docenienie, a poza tym dodaje nieco dystansu w ocenie pewnych problemów, jak chociażby rozmaite konflikty. Kiedy kapitan Kirk żądał poszanowania wolności Ziemian wobec swobodnej walki z Klingonami, mędrzec zwątpił w prawo do wojny. Niemal klasyczny konflikt – przemocy nie można zwalczać większą przemocą. Odcinek o Imperium Rzymskim opowiadał oczywiście o różnych sprawach, lecz mnie zafascynowało najbardziej podejście do chrześcijaństwa. Nie chodziło rzecz jasna o wyjątkowe spekulacje teologiczne. Kirk wraz z przyjaciółmi zrozumiał, że tajemnicza religia braterstwa jest nadzieją dla planety opanowanej przez krwawe igrzyska. Ot, cała filozofia.

Chociaż dla niektórych te startrekowe koncepcje wydają się dziecinnie proste lub może moje-tutaj komentarze takie się stały, to jednak należy powiedzieć, że pod koniec lat sześćdziesiątych takowe przemyślenia mogły stanowić pewną ekstrawagancje. Trudno mi ocenić na ile serial dał przyczynek do masy różnych teorii, lecz odnoszę wrażenie, że jest po dziś dzień kopalnią większych i mniejszych przemyśleń.