Tytuł nie wydaje się zagadkowy. Potwierdzę jedynie sugestię. Będzie mowa o grudniowym wydaniu Przekroju. Magazyn używa w zasadzie określenia zimowy. Wygląda to ładnie na grzbietach (zimowy, wiosenny…). Myślę, że zamyślono to tak, aby Przekrój prezentował się dobrze na półce. Dobry pomysł, bo Przekrój mieć warto i to mieć w dobrym miejscu.

Ale jak?

Nie należę do tych co Przekrój znali i kochali. Nie znałem magazynu, tamtejszego tygodnika. Zważając na to, że wyszło 3555 numerów, moja nieznajomość z Przekrojem brzmi groteskowo. Mam wrażenie, że wszyscy oprócz mnie znali. Dlatego wstydzę się jeszcze bardziej mojej ignorancji. W mediach społecznościowych dostrzegłem nieznaczne blaski, że coś takiego powróciło na ten łez padół. Nie robiłem sobie nic z tego poza tym, że zaintrygowałem się troszeczkę. Intuicja mi podpowiadała, że takie gazety czytają ludzie inteligentni. Byłem w kropce i nie wiedziałem co z tym fantem zrobić.

Fajny on

Kupiłem grudniowy Przekrój w marcu. Kupiłem go ósmego marca. Kupiłem w prezencie małżonce. W ten sposób znalazłem rozwiązanie i Przekrój dostał się w ręce inteligentnego człowieka, a ja mogłem nieco podejrzeć. Gdy już zajrzałem do Przekroju, nie byłem od tamtej chwili tym samym człowiekiem. W głowie kołowały mi się rysunki, abstrakcje, wiersze, opowiadania i przemyślenia wypróbowane przez czas. Kto zna, a znają wszyscy, ten wie, że Przekrój jest jedyny w swoim rodzaju. Redakcja prowadzi go z właściwymi sobie humorem i finezją. Polubiłem więc ten cały Przekrój, fajny on.

Smaki

Przywołam tylko trzy tamtejsze teksty, aby zadość uczynić za moje niejasne tłumaczenia, a kolejność będzie niewiążąca. Po pierwsze Bertrand Russell. Jego tekst o znużeniu objaśnia kawałek życia i nie odejmuje mu nic z tego, że minęło trochę czasu od publikacji eseju. Po drugie Stanisław Lem. Nigdy nie dowiedziałbym się, skąd wzięła się pustka w przestrzeni kosmicznej, gdybym nie przeczytał jego opowiadania. Po trzecie opowieść o Marianie Eilem. Lubię nawet bardzo takie smaki. Wyczuwam w nich pasję i ideały z przeszłości. Inspiruję się i tęsknię za tym. Tęsknię, a przecież spotkaliśmy się niedawno. Tęsknię, a przecież nie znaliśmy się wcześniej. „Przekrój” nie powrócił, lecz narodził się dla mnie i to ja będę do niego wracał, bo smakuje mi on. Jest soczysty, lekki i mięsisty.