Wracamy w końcu do początku. Na koniec wspomnień z kominkowej trylogii pogadamy o jego pierwszej książce. Książka „Bloger” – od niej Tomek Tomczyk zaczął serię poradników dla blogerów. Minęło nieco czasu od jej wydania i aktualizacji. Czy nadal jest aktualna?

Dziadek Tomek

„Bloger” wpłynął ewidentnie na drugą książkę Tomka „Blog. Pisz…”. Tę drugą określiłem mianem etosu blogera. Tę pierwszą chciałoby się przyrównać do poradnika dla internetowego tekściarza. Brakuje precyzji temu określeniu, lecz z pewnością krąży wokół sedna. Książka Hunta ma się podobnie w obecnych trendach społecznościowych mediów. Jest spoko i jest wbrew pozorom aktualna. Przypomina opowieść dziadka. Dziadka opowiadającego jak pisało się mejle za jego czasów. List pozostał listem, choć ubrał inną kopertę.

Wujek Tomek

W „Blogerze” Kominek tłumaczy, że pisanie w internecie nie zwalnia z pewnych standardów. Powiem inaczej. Jak piszesz cienko to – uwaga! – piszesz cienko, a ludzie nie mają litości. Nie dziw się, bo też nie masz czasu, żeby śledzić nudziarzy. Tomek klepie cię dalej po ramieniu i tłumaczy niczym dobry wujek, że jest szansa. Bloger może wiele, a Tomczyk w swojej książce pokazuje ile i jak korzystać z tej możliwości. Poza tym Czytelnik poznaje najlepiej autora i jego historię właśnie w tym poradniku. Spotyka się też trochę z innymi blogerami ściągniętymi na strony książki Kominka. Dla mnie „Bloger” był uzupełnieniem, a przede wszystkim jakimś przypomnieniem i podsumowaniem dotychczasowych poradników Tomka. Dlatego polecam moją absurdalną kolejność czytania (2, 3, 1).

Kolega Tomek

Tomek Tomczyk jest starszym kolegą po fachu dla każdego blogera. Jego książki wprowadziły mnie do świata blogosfery. Opowiedziały jakie panują tutaj zasady. Przedstawiły starszyznę tego ludu. Dało mnóstwo rad jak nie robić z siebie durnia lub jak robić z siebie durnia, aby było to opłacalne. Dla zielonego UFO jest to znakomite wprowadzenie. Pod warunkiem, że zna polski.

Zaraz, zaraz! Z tym polskim to nie jest to takie konieczne. Tomek jest dlatego Jasonem, bo tworzy też dla Anglosasów. Chciałoby się powiedzieć, że to spoko. Człowiek ma problemy, żeby wysłowić się po polsku, a tu kolega Tomek podbija świat. Tymczasem ten sam kolega Tomek namawia do tego każdego blogera i uczy przy tym, gdzie postawić pierwszy krok. W Internecie, rzecz jasna. Jeśli interesuję cię więc zawodowe blogowanie, to jest człowiek, który wprowadza w ten dziwny światek.