Tekst zainspirowany książką „Maszyna do pisania” Katarzyny Bondy. Będzie o pisarskim warsztacie, o rzemieślniczej pracy i o szaleństwie ludzi co się zowią pisarzami.

Spotkanie z Mentorką

Katarzyna Bonda poczyniła całkiem przyjemny w odbiorze poradnik. Spośród kilku, które zdążyłem już przeczytać, „Maszyna do pisania” miała w rozsądnych proporcjach dobrane wszystkiego po trochu z poprzednich. Autorka poprowadziła przede wszystkim dobrą narrację, czyli taką, że stała się dla mnie przyjazną Mentorką i nie mylcie, proszę was, tego z coachingiem. To mentorstwo przypomina raczej Nauczycielkę, która z jednej strony wymaga wiele, a z drugiej wierzy w ucznia bardziej niż on sam w siebie wierzy. Dla mnie bomba, a nawet Bonda, lubię i cenię taki sposób obcowania z człowiekiem. Piszę te słowa z jakimś kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, lecz chciałem dodać, że nie sięgnąłem jeszcze po kryminały Bondy, ale obiecuję się poprawić na tym polu.

Spotkanie ze Strategiem

Autorka w poradniku zawiera swoje uwagi dotyczące elementów składających się na powieść. Rozdziały poświęcone fabule czy głównemu bohaterowi nie stanowią czegoś nowego w książce tego typu. Mimo to znalazłem w nich sporo świeżego podejścia do pisarskiej pracy. Doceniłem nawet bardzo rozdział poświęcony opowieści, bo takie fragmenty nie zdarzają się zawsze. Uwielbiam gdy ktoś odsłania przede mną sposób działania maszynerii. Znajduję wtedy odpowiedź na nurtujące mnie rzeczy, czyli jaka tkwi w czymś istota i jak to działa. Bonda tłumaczy na każdym kroku jak wygląda warsztat pisarza i jak się go nauczyć. Prezentuje strukturę, o którą opiera się niemal cała literatura, bo tak naprawdę każda książka ma swoje „szwy” jak to mówi autorka. Świetnie opowiedziała według mnie elementy budowy bohatera, przedstawionego świata i fabuły i to im w zasadzie poświęciła najwięcej uwagi. Wszystko co tłumaczy opiera o znane modele literackie, które dokładnie wyjaśnia i za każdym razem wpaja potencjalnemu pisarzowi czy pisarce, że należy mieć dobrze przygotowany plan swojej książki.

Spotkanie z samym sobą

Poradnik Bondy miał dla mnie coś więcej niż teoretyczną wiedzę dotyczącą procesu twórczego. Autorka nie tylko odsłoniła przed Czytelnikiem arkany rzemieślniczego warsztatu. Roznegliżowała także samym pisarzy, a w tym samą siebie i przez to zaprosiła to niezwykłej intymności. Wydaje mi się, że tkwi w tym nić łącząca ludzi podobnego kroju i potencjalny pisarz chwyta tę nić i gdy kroczy jej śladem czuje, że idzie za kimś, kto otwiera mu właściwą drogę. Rodzi się w tym pewne zaufanie, które jest czymś więcej niż zbiorem dobrych rad i ja to kupuję nawet, gdyby to była wizerunkowa ściema. Naiwnie myślę, że wbrew pozorom najwięcej opowiadają rzeczy nienapisane.