Są takie teksty, które należy przeczytać do końca. Są też takie filmy. Takim jest na przykład „Życie Pi”. Wymaga wiele wrażliwości na obrazy. 

Sensy

Istnieje pewne doświadczenie związane z odbiorem obrazów (w takim ogólnym sensie). Na przykład można to spotkać w momencie, gdy sam coś tworzysz i pokazujesz bliskim, którzy niekoniecznie znają się na danej dziedzinie. Tacy ludzie często odbierają obrazy czy to tekstowe, filmowe czy jakiekolwiek inne na poziomie pewnej intuicji. Nie są przecież wyspecjalizowanymi krytykami sztuki oceniającymi konstrukcję oraz znane techniki. Tak czy owak istnieje w nas pewna wrażliwość, którą można pobudzić obrazami wypełnionymi znaczeniami. Zderzenie się natomiast z sensem danej figury stanowi przyczynek do głębokiego przemyślenia różnych spraw.

To jest Pi i jego przyjaciel tygrys. Podróżowali razem przez ocean.

Mydlana bańka

Na początku widzi się mydlaną bańkę, coś urokliwego co przyciąga naszą uwagę. Później wyłaniają się zza tej bańki potwory jakby przesłonięte jakimś magicznym zaklęciem. Toteż twórca zaprasza do jakiejś bajkowej czy humorystycznej scenerii. Jest przyjemna zabawa. Pokaz mydlanych baniek zaczyna hipnotyzować. Kiedy emocjonalnie wzniesiesz się tym wodnym wehikułem, twórca przekuwa go i pozostaje tylko rzeczywistość. Rzeczywistość bywa różna, to rzecz oczywista. Tymczasem najtrudniejsza jest do przyjęcia taka, którą nie można przyswajać na „surowo”. Takie doświadczenie zafundował mi film o pewnym hindusie.

Nic

Film Życie Pi zmusza do pokornego spojrzenia na los drugiego człowieka. Zazwyczaj oceniamy zbyt pochopnie jakieś sprawy czy zdarzenia. Wkręcamy się w jakąś bajkę lub tworzymy ją sami. Tak bardzo chcemy wierzyć w jakąś historię, że nie dostrzegamy tego co jest między wierszami. Z drugiej strony zastanówmy się choć chwilę, czym musi być prawdziwa historia skoro jest skrywana za mydlaną zasłoną? Istnieją wydarzenia o których nie można myśleć inaczej jak przez jakiś miękczący filtr. Toteż dość powiedzieć, że życie hindusa noszącego imię Pi posiada mnóstwo niejednoznaczności. Nie ma w niej prostej mechaniki, która porusza systemem zerojedynkowym świat. Chciałbym tutaj dodać fascynującą puentę, lecz tak naprawdę moje doświadczenie filmu nie było porywające. Tak naprawdę zamknąłem się i nie mówiłem nic po jego obejrzeniu. Pozostały mi wtedy milczenie oraz pustka. Uważam że czasem nie ma lepszej odpowiedzi na wysłuchanie złożonej historii. Nieoceniające milczenie może być również jak papierek lakmusowy dla sfrustrowanej duszy uciekającej od demonów przeszłości.