„Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller” napisany przez Jakuba Winiarskiego i Jolantę Rawską staje się pretekstem do kolejnej opowieści. Znalazłem w niej narzędzia do twórczego pracowania.

Magia

Odetchnąłem z ulgą gdy wpadłem w czytelniczy wir przy książce. To było zdecydowanie luźniejsze spotkanie niż przy „Jak zostać pisarzem”. W tej drugiej poczułem się taki maluczki wobec ogromnej góry jakim było marzenie pisania dobrych książek. Przy „Po bandzie” stwierdziłem z ekscytacją: ta wspinaczka to bułka z masłem. Jaki umysł człowieka potrafi być zaciemniony skoro potrzebuje przypominać sobie, że nikt za niego nie będzie tworzył. Praca, praca i jeszcze raz pisanie. Toteż porady od Winiarskiego i Rawskiej odrywają od zastanowienia oraz rozmyślania i zaciągają do pracy. Czytałem i fascynowałem się prostotą pisania potencjalnego bestsellera. Autorzy wprowadzają w arkany pisania jak magicy zdradzający swoje sztuki.

Bohater

Winiarski gai tematy niczym showman. Gawędzi przez całą książkę i uczy tego potencjalnych autorów. Rozłożył pisarską robotę na czynniki pierwsze. Rozebrał ją do naga. Niczym chirurg rozciął narrację, aby pokazać serce fabuły. Ważnym elementem staje się fascynujący bohater. Ten temat z książki niezwykle mnie zafascynował.

Niby oczywistość, ale póki nikt nie odsłoni jej przed tobą wydaje się czymś niepojętym. Toteż przeżyłem niemałe zadziwienie oraz oświecenie czytając poradnik. Bohater to bohater – musi być wyrazisty, a przede wszystkim musi być fascynujący. Proste. Chodzi przecież o cechę lub zestaw cech, dla którego kochamy naszych bohaterów. Bo nam imponują. Bo ich podziwiamy. Bo im kibicujemy. 

Narzędzia

Taki bohater jest lustrem! Albo jesteśmy ich odbiciem, albo staniemy się nim niebawem, albo chcemy się stać. Ktoś jest samotnym i zamkniętym Batmanem. Ktoś inny jest współczesnym Rolandem w stroju Supermana. Gdy zacząłem wnikliwiej śledzić moich bohaterów, dopiero zauważyłem wtedy, że każdy jest fascynujący na swój sposób. Inaczej nie śledziłbym ich. Dlatego zrozumiałe staje się takie pisanie, aby ludzie mogli w rozmaitych historiach zobaczyć siebie.

Inną kwestią staje się pewien aspekt, że poradnik ma za zadanie prowadzić potencjalnego twórcę do komercjalizacji jego prac. Rzecz jasna powinno być to zrozumiałe i oczywiste, że pisarz też człowiek i parę gorszy potrzebuje mieć. Tymczasem uważam że istnieje cienka granica między tworzeniem „fajnych” historyjek dla pieniędzy, a opowiadaniem o ważnych sprawach dla każdego człowieka. Nie chodzi o to, aby wartościować teraz jeden rodzaj pisania czy drugi, lecz dość powiedzieć będzie o wyborze którego należy dokonać. Określając bowiem charakter naszej twórczości będziemy w stanie dobrać odpowiednie narzędzia do pracy.