Bezradność bywa okrutna. Bezradność to sytuacja bez wyjścia, to problemy niemające rozwiązania. A co kiedy zdarza się sytuacja, która ma rozwiązanie, lecz nie jesteś w stanie powziąć tego działania? Czujesz niemoc.

Scenariusze

Spotykasz kogoś, zapowiada się fajnie. Układa się naprawdę dobrze. Wtedy myślisz: w końcu trafiłem na odpowiednią osobę. Niby ostatnia prosta do mety, ułożenia sobie sporej części życia. I właśnie w tym momencie czar pryska. Coś tam nie zgrywa się, a potem pojawia się rozczarowanie. Nagle zdajesz sobie sprawę, że to nie wypali, nic z tego nie wyjdzie. Porzucasz daną osobę, a wraz z nią szansę na miłość. Niestety, okoliczności sprawiają, że wracasz. Jednak nadal nie zgrywacie się, przychodzą kolejne przykrości. Porzucasz tę układankę życia. Niestety, za jakiś czas ponownie powracasz. Upatrujesz w drugiej osobie nadzieję, jednocześnie płoniesz gniewem do niej. Przeklinasz własne złudzenia. Cierpienie rozrywa serce, lecz ułuda bywa okrutna i bezlitosna. Czujesz niemoc.

Inna historia. Masz ambicje. Wyznaczasz cele. Bliscy wątpią. To nic, robisz swoje. Opracowujesz plan A, plan B i tak dalej. Działasz. Przychodzą pierwsze trudności. Znajomi triumfują, przecież ostrzegali. Pokazujesz, że jesteś silniejszy, pokonujesz kłopoty i działasz dalej. Znów problemy. Po raz kolejny pojawiają się serdeczni sceptycy. W końcu zaczynasz się gubić, wątpisz, czy rzeczywiście tego chciałem? Godzisz się z porażką. W stosie dobrych rad wykopujesz najlepsze. Robisz tak, jak inni mówili, bo przecież nie jesteś nikim więcej. Niestety, nie radzisz sobie, mówisz: to nie moje życie. Próbowałeś tyle razy po swojemu i nic poszło do przodu. Obce pomysły na życie uśmiercają własną osobowość. Jesteś w kropce. Jednego nie możesz dosięgnąć, w drugim nie odnajdujesz siebie. Czujesz niemoc.

Droga

Czy miewacie momenty takiej niemocy, na przykład nie potraficie wyjść z krzywdzącego przywiązania lub nie postępujecie tak, jak w zasadzie należałoby? Kiedyś uwiązałem siebie pewną osobą. Sam stworzyłem to przywiązanie, a gdy to zrozumiałem, nie byłem w stanie przerwać pewnej niewoli. W ten sposób stałem się tak naprawdę niewolnikiem samego siebie. Innym razem nie potrafiłem być kimś za kogo wszyscy chcieli mnie mieć. Moje otoczenie dziwowało i nie rozumiało dlaczego postępujecie wbrew rozsądkowi oraz ich dobrym radom? Dlaczego nie obieram dróg, którymi kroczą wszyscy inni? W takich momentach czułem niemoc.

Ganiałem za różnymi sprawami oraz ludźmi, lecz szczęśliwie nie dogoniłem nic co niewarte było biegu. Czasem dobrze się dzieje, że nie otrzymujemy tego co chcemy. Zresztą nie na darmo wykłuło się powiedzenie „uważaj o co prosisz”. Tutaj nie chodzi o wielką filozofię, lecz o sprawę istotną dla każdego z nas. Wszyscy szukamy przecież swojego miejsca, odpowiedzi na to kim właściwie jesteśmy. Łatwo można się zagubić. Toteż należy mieć oczy szeroko otwarte i spoglądać przez nie przede wszystkim na siebie. Nie chodzi o to, żeby się zapatrzeć na siebie, lecz o to aby siebie poznać. Taka niemoc może po prostu do czegoś prowadzić.