„Oko jelenia” jest cyklem opowiadań Andrzeja Pilipiuka. Dodatkowo jest dla mnie ważną książką. Jest moim marzeniem.

Nienormalny

Nie czytałem książek do siedemnastego roku życia. Zdarzały mi się małe potknięcia w tej rajcownej degradacji ducha. Były tak małe, że nie pamiętam ich. Nie czytałem książek, bo grałem w piłkę i spędzałem czas na nudę. W połowie szkoły średniej uświadomiono mi, że nie jest wstydem zdać maturę, a jakbym chciał iść na studia to jak znalazł takie czytanie (w ogólnym sensie). Takie to początki mojej czytelniczej podróży. Byłem wybitnie kiepskim uczniem. Nie ogarniałem wielu rzeczy. Na przykład nie radziłem sobie z ortografią. Miałem banię z każdego dyktanda. Wysłano mnie nawet na badanie czy jestem normalny. Mówię poważnie! Badali moje IQ i miałem przepytanie z zasad ortograficznych. Ilorazu inteligencji wystarczyło, abym uczestniczył w społecznym życiu jak każdy. Pani od ortografii tłumaczyła, że ja nie znam po prostu zasad. Nie znałem, to było prawdą. Moje życie z literkami, z wyrazami, ze słowami i zdaniami przypominało fejsbukowy status „to skomplikowane”.

Chcesz?

W połowie tej szkoły średniej zacząłem czytać lektury. Zacząłem pracować nad sobą. Sam zmotywowałem i rozwijałem się, chociaż nie nazywano wtedy tego tak. Tamtejszym językiem powiedzielibyśmy, że poszedłem po rozum do głowy i sporządniałem. Dokonałem takiej decyzji bez żadnego mówcy motywacyjnego. Toteż ile pieniędzy oszczędziłem! Zresztą nie wiedziało się wtedy, że życia nie można zmieniać bez mentora. Książka Pilipiuka była moją pierwszą. Pierwszą opowieścią po którą sięgnąłem z własnej woli. Lektura była fantastyczną przygodą. Obiecałem sobie, że moim pisaniem będę sprawiał tyle samo przyjemności, ile miałem ja czytając Oko jelenia. Od tamtego czasu chałturzę coś tam na klawiaturze. Bywam w tym beznadziejny. Dziękuję Bogu, że hamował mnie w swej opatrzności przed naiwnym złudzeniem, że chcieć to móc. Jak to się mówi są trzy rodzaje prawd, a z tym chcieć to akurat „gówno prawda”.

Chcieć to kochać. Nie kochać to nie chcieć. Nie pojąłem jeszcze do teraz czym są marzenia małego dziecka. Nie mam pojęcia czy się spełniają. Nie wiem czy ja napiszę kolejne „Oko jelenia”. Wiem że chcę pisać.