Felieton.

Jakiś czas temu nabyłem czasopismo Filozofuj! W owym numerze podjęto temat tożsamości. Nauka poprzez różne łamigłówki (jak chociażby ta o Statku Tezeusza), aby zaprezentować ważkie problemy tego, co określa danego człowieka. Nie pamiętam już gdzie indziej, lecz ten sam temat znalazłem na łamach innego czasopisma. Sporo o tym myślałem później…

Dlaczego?

Czy dziewczynka wychowana pośród stada wilków jest dziewczynką, człowiekiem, osobą myślącą czy stała się jednak wilczycą? Jeśli jest dziewczynką, dlaczego umiera na skutek stresu po zmianie z wilczego na ludzkie otoczenie (mowa tutaj o prawdziwym przypadku). Gdyby pytanie „kim jesteś?” zadano nam, zostalibyśmy najprawdopodobniej zszokowani i nie odpowiedzielibyśmy od razu. Takie pytanie wydaje się na tyle banalne, że staje się podejrzane. Po przejściu takiego wstępnego „o co kaman” odpowiedzi nasuwają się proste. Ktoś przedstawi swoją godność, ktoś przypisze siebie gatunkowo, ktoś inny określi swoją narodowość i tak dalej. Pomyślałem sobie, że pytanie o tożsamość możemy powiązać nie tylko z prostym „kim jesteś”. Mój nieco fenomenologiczny sposób składania myśli podpowiada mi oto takie pytanie: dlaczego jesteś, taki jaki jesteś? 

I nie, nie jest to zwykła psychologizacja. 

Czyżby na pewno?

Dlaczego mam na imię Jakub, dlaczego jestem człowiekiem, dlaczego jestem Polakiem i tak dalej. Okaże się, że mnóstwo przymiotów tożsamości zostało z góry nam nadanych. Niektóre sami wybieramy, jak na przykład wyznanie wiary czy jego brak. Bywa, że obywatel danego kraju uznał siebie za obywatela całego świata i nie ugrzeje na dłużej nigdzie miejsca. Swoją drogą bywa, że ktoś jest obywatelem świata i kisi się ciągle w jednej mieścinie, a jego określenie padło raczej dla lansu. Myślę, że pytanie o to małe „dlaczego” otwiera sporo dróg dla wędrownego myślenia. Na przykład czy wybieramy naprawdę samodzielnie i świadomie przymioty tożsamości jak wyznanie wiary? Z tym pytaniem was zostawię, a opowiem o innej frapującej mnie sprawie.

Wykreślić w nawias?

Gdy dowiadujesz się, że wiele cech twojego życia zostało jemu nadane z góry, nabierasz dystansu do siebie i rzeczy, na które nie miałeś wpływu. Z tego dystansu można przejść do postawy wykreślania w nawias pewnych spraw, jak na przykład imię, płeć czy narodowość. Imienia nie chciałem zmieniać, bo bardzo je lubię. Płci nie chcę też zmieniać. Mam się dobrze ze sobą. Czasem gryzą się we mnie uczucia narodowe. Chciałem kiedyś emigrować z Polski. Zostałem i cieszę się z tego. Mówię o tym, ponieważ kiedy dowiadujesz się, że nie musisz wykreślać w nawias mnóstwa okoliczności, zaczynasz je wtedy doceniać i rozumieć rzeczy, które o Tobie opowiadają.