Po obejrzeniu „Spotlight” dojrzałem nieco, aby przyjąć do świadomości pewną sprawę. Poza tym że łamie ona naiwne wyobrażenia, zmusza do poważnego zrewidowania poglądów.

Naiwny młodzieniec

Film oblał mnie wiadrem zimnej wody. Będąc już uczestnikiem religijnej formacji (której byłem dopiero od pewnego momentu) nie przygotowałem się na przyjęcie wiadomości wyłożonych w „Spotlight”. Może to jeszcze nie jest powód do rozwodu z Kościołem a przede wszystkim z wiarą, pozostaje jednak uczucie pewnego oszukania. Dorosłem po prostu. Odarto mnie z niewinności (naiwności?). Film opowiada o przeszłych wydarzeniach. Byłem w ich czasie niedojrzałym chłoptasiem i mało co wiedziałem. Nie mogę powiedzieć, że od zawsze byłem oazowym dzieckiem (czyli wyjątkowo religijnym). Do takich grupek parafialnych dołączyłem w czasie, gdy młodzi ludzie raczej żegnają się definitywnie z Kościołem. Po bierzmowaniu to było. Podówczas mając kilkanaście lat stałem się ślepym świadkiem społecznego rozsierdzenia.

Dziennikarze są obrazem społeczeństwa, które zobaczyło wychodzącego z mroku potwora.

Nie pływam

Ślepiec nie przydaje się do zapisania jakiegoś obrazu. Dobrze pamiętam, że jako nastolatek rozumiałem ówczesnego konfliktu społecznego. Nie przeszkadzało mi to w żaden sposób, żeby się mądrość i stawać po stronie formującej moją osobę frakcji. Dlatego też nazywam siebie ślepym świadkiem. Mówię o perturbacjach, których nie rozumiałem, bo przeżyłem coś podobnego do szoku termicznego po obejrzeniu filmu. Wylegiwałem się na plaży grzanej przemilczeniami i jakąś wojenką ideologiczną, a zaraz potem twórcy filmu wrzucili mnie do mroźnej wody konkretnych wydarzeń. Nie umiem pływać, a pochłaniająca mnie woda przypominała ocean!

Telefony

Nie chcę mówić o samej sprawie, bo co tutaj mówić. Moje wyobrażenia, a raczej ich brak zemściły się na mnie okrutnie, gdy obejrzałem Spotlight. Zrewidowałem swoją pamięć, aby zapisać w niej to, co pominąłem. Dla mnie film opowiada o niewyobrażalnie znaczącym wydarzeniu, które odmieniło dalszy bieg historii. Dlatego uważam oglądanie Spotlight za konieczne. Prezentuje przebieg dziennikarskiego dochodzenia. Sprawa rozbija się o zbrodnię pedofili. Dla tamtych dziennikarzy, w tamtym czasie to było chodzenie po nieznanym terenie. To jest największe napięcie tego filmu. Dziennikarze nie byli świadomi brudu, którego smród zwęszyli. To jest niepojętą dla mnie tragedią, gdy człowiek dowiaduje się, że tak wiele zła działo się tuż za jego plecami. Największym wstrząsem były dla mnie telefony. Zwróćcie uwagę na te cholerne telefony, które nie chciały się urwać dnia następnego. Był to najboleśniejszy dźwięk dzwoniącego telefonu w filmie jaki słyszałem.