Tyle razy usłyszałem już, że Biblia jest zbiorem absurdów czy bajeczką zmyśloną dla motłochu. Ludzie z niezachwianą pewnością ferują wyroki na tego morderczego Boga ze Starego Testamentu, bo oni przecież przeczytali od deski do deski tę książkę fantasy i wiedzą wszystko. Tymczasem mnie coraz bardziej pochłania to, że w Biblii widzę swoje życie.