Przekrój. Wiosna 2017, czyli nie kłamałem chwaląc grudniowe wydanie.

Ludzie, rośliny i zwierzęta

Rośliny i zwierzęta są dla mnie pewnym novum tematycznym. Czytanie o nich kojarzyłem raczej z hobby dla miłośnika przyrody. W wiosennym Przekroju znalazłem sporo tekstów w tych tematach. Z dozą niechęci sprawdziłem co w trawie piszczy. Okazało się, że pieśni Matki Natury nie wypadają tak blado jak się bałem. Uczę się zatem nowych tematów do czytania. Człowiek chwyta trochę dystansu do swojej człowiekowatości. Odpocząć można od cywilizacyjnego zgiełku. Najbardziej spodobał mi się tekst o zwierzęcej mowie. Do teraz nie mogę się nadziwić jak to jest, że takie papugi potrafią naśladować naszą gadkę.

Filozofie, piramidy i felieton Wiecha

We wiosennym Przekroju było też trochę o filozofii. Był nawet filozoficzny Komiks (nawiązujący do myśli Nietzschego), bardzo udany zresztą. Miałem problem z Russellem i jego „Pochwałą lenistwa”. Kłopot zrobił się, żeby wyobrazić sobie jego postulaty dotyczące pracy i nadprodukcji. Może na tej wzmiance skończmy, abyśmy nie trafili w sidła dzielących ludzi dysput. Tym niemniej Russella dobrze poczytać. Ciekawostka dotycząca piramidy i jej niewidzialnych boków zrobiła trochę szału u mnie. „Tam pomagali na pewno kosmici” powiedziałem sobie po przeczytaniu kolejnej ciekawostki o starożytnej cywilizacji. Spore wrażenie zrobił również archiwalny felieton („Feluś. Piekielny kierowca”) Wiecha. Nigdzie nie czytałem wcześniej przedwojennej gwary. Tekst lekki i z humorem. 

Niewidzialne planety, najntinsy i mięsoholicy

Tekst o Mięsoholikach przeczytałem z dozą niedowiarstwa, lecz nie odbierałem w zasadzie racji Autorce (Marcie Zaraskiej). Bez większego problemu przychodzi uwierzyć człowiekowi w zdrowe życie przy mniejszej ilości mięsa. Bawi nawet narracja, która wyśmiewa nieco dzikie nastawienie do posiadania i rozdzielania żywności. Nie wiem skąd wziął się mój dystans do tego tekstu. Nie zmienia to faktu, że trochę go jednak znalazłem. 

„O najntinsach” Olgi Drendy zapisało się w mojej pamięci z dwóch powodów. Po pierwsze tekst jest pewnym case study mody i obyczajów czasów mojego dzieciństwa (’90). Mogę powiedzieć, że pośrednio dotyczy mnie. Byłem za młody, że uczestniczyć w nich jakoś świadomie, no ale byłem i dlatego też fajnie jest poczytać taki tekst. Po drugie nadrobiłem małą zaległość i zakodowałem istnienie takiej książki jak „Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w latach transformacji” autorstwa Olgi Drendy. „Kiedyś przeczytam” mówię sobie. „Bo warto” dopowiadam.

Nie zabrakło tekstów które eksploruje z wielką przyjemnością. Mowa o science-fiction. Bardziej lubię fantasy, lecz na jedno i drugie nie znajduję czasu, a przede wszystkim funduszy. Tymczasem w Przekroju znalazłem jedno takie opowiadanie „Niewidzialne planety”. Moja wyobraźnia miała prawdziwą ucztę. Tym niemniej zastanawiałem się później nad realnością owych niewidzialnych planet i żałowałem trochę, że nie rozumiem lepiej fizyki, ponieważ Autorka opowiadania ewidentnie posługiwała się nieprzeciętną wiedzą w kreśleniu fikcji.

Linkuję wspominane rzeczy, które udało mi się znaleźć na stronie Przekroju. Kliknij tutaj ➭ Najntinsy albo dekada niewinności I tutaj ➭ Wszystkie twarze piramidy I tu też ➭ Mięsoholicy