Tekst poświęcony „Tehanu” Ursuli K. Le Guin. Książka opowiada historię wielkich zmian. Zmienia się Arcymag Krogulec, zmienia się Tenar i pojawia się Tehanu. W tym wszystkim jest też opowieść o pewnej miłości.

Chaos

Na samym początku historii zawiązuje się wiele wątków. Oto bardzo stary mag Ogion wzywa do siebie pewną kobietę mieszkającą we wiosce. Nazywają ją Gohą. Owa kobieta zanim wyruszy w podróż zdąży jeszcze zorganizować akcję ratunkową. Mała dziewczynka została wrzucona do ogniska przez swoich opiekunów, a to nie całe zło które ją spotkało. Jakimś cudem przeżyje tamto zdarzenie, a Goha zabierze ją pod swoją opiekę. Mała otrzymuje imię Therru. Ma zniszczoną przez ogień połowę twarzy, jedno ramię i dłoń. Na sam koniec staje się niebywale zamkniętą i niedostępną osobą, jakby jedną śmierć miała już za sobą. Goha mimo wszystko zabiera Therru w podróż do Re Albi, gdzie mieszka stary Ogion. Małomówny, milczący i cichy mędrzec wyjawia Tenar, bo to było prawdziwe imię Gohy, że wszystko się zmieniło, a te słowa okażą się wyjątkowo prorocze. Niedługo, w kilka dni od przybycia do Re Albi dzieje się kolejne ważne wydarzenie. Ogromny smok przybywa na wzgórze, na którym chatkę miał stary czarodziej. Na grzbiecie smoka leży na wpółżywy Krogulec. Smok noszący imię Kalessin dostarcza Arcymaga wycieńczonego po ostatnich przygodach na najdalszych brzegach. Udaje się szczęśliwie wyratować Geda, a na Tenar spływa ukojenie, ich losy złączyły się bowiem już dawno na wyspie Atuan, gdzie kobieta była młodą kapłanką nazywaną Arhą. Sprawy się komplikują, gdy okazuje się, że człowiek wracający w rodzinne strony nie jest już ani trochę magiem, stracił on bowiem swoją moc. Ten dramat rozrywa jego serce. W tym oto chaosie zaś rodzą się nowe rzeczy.

Początki nowego

Ged nie jest tym samym człowiekiem, stracił to co w nim było najlepsze. Poświęcił swoją magiczną moc, aby dopełnić słowa przepowiedni dotyczące powrotu króla na tron w Havnorze. Gdy Kalessin dostarczył go na rodzinną wyspę Gont, Krogulec powraca do swoich źródeł, aby na nowo odkryć siebie, swoje imię, to kim się stał. Tenar doświadcza pewnego przesilenia monotonii życia, pewnej samotności na wdowieństwie, jej duch starzeje się i potrzebuje rozpocząć nowe życie. Mam to wrażenie, że autorka pokazuje nam przez to pewne straty, które niesie czas. Mag wyczerpuje swoją moc, dokonuje wszystkiego co należało zrobić, lecz jest zbyt wcześnie, aby definitywnie odejść do Suchej Krainy. Kobieta przeżyła jakby pełne życie u boku męża, odchowała dzieci i pozostała samotna na gospodarstwie. Dla niej jest również za wcześnie, aby w tym miejscu jej życie miało koniec. Zmiany nie dotyczą jednak tylko tych dwojga oraz drogi, którą w końcu zawiązują wspólnie. Przeobraża się całe Ziemiomorze, a mała dziewczynka staje się kluczem, żeby to wszystko pojąć. Książka kończy się tak naprawdę zagadką, kim jest bowiem Tehanu?

Nowe drogi

Historie opowiedziane w książce „Tehanu” pokazują nowe drogi. Muszę przyznać, że ogromnie fascynuje mnie temat egzystencjalnej wędrówki, a przecież o tym są te historie. O mężczyźnie który utracił sens samego siebie. O kobiecie która nie zamierza poddać reszty swojego życia, która nie lęka się stawiać nowych kroków. Mam to wrażenie, że Le Guin wyjawia często pomijaną lekcję dorosłości, jakby ludzie zapominali, że są w drodze, a wszystko inne płynie jak rzeka zmieniając się nieustannie. Zarówno Krogulec jak i Tenar musieli zdobyć się na odwagę wkroczenia w chaos i znalezienia tam nowych siebie. Mała dziewczynka staje się natomiast symbolem innego wiatru…