Polecam waszej uwadze mój komentarz do książki „Grywalizacja” autorstwa Pawła Tkaczyka. Tytuł lektury sugeruje omówienie trendu wykorzystywanego w marketingu, edukacji i… w zasadzie wszędzie. Zastanówmy się na ile jesteśmy w stanie zorganizować świat zabawy.

Dobra zabawa, ale gdzie?

Paweł Tkaczyk posiada kilka super-mocy. Jest blogerem, a może nawet emerytowanym blogerem. Nosi koszulkę z Batmanem. Prowadzi własną firmę i sam o sobie mówi, że zarabia na życie opowiadaniem historii. Poczynił także książkę, „Grywalizację”. W roku 2012 Wydawnictwo Helion udostępniło ją w druku. Gdyby tego roku wydarzył się wieszczony koniec świata, na naszym globie zapanowałyby istnie nieprawdopodobne okoliczności do uczynienia gry w postapokaliptycznym klimacie. Czy taki scenariusz wpisuje się w „Grywalizację” Tkaczyka? Uważam, że nie. Autor porusza w temacie dwa zasadnicze wątki. Jednym z nich jest to, na czym zna się najlepiej, a mowa o skutecznym marketingu.

Jest to wszystko interesujące…

Autor późniejszej „Narratologii” już przy „Grywalizacji” spisuje się należycie dobrze jako gawędziarz i opowiadacz historii. Książka jest generalnie krótka (150 stron). Zaczyna się zabawnym wkręceniem Czytelnika i godnym uwagi zilustrowaniem całego tematu. Tkaczyk przez cały czas przywołuję jakiś przykład, a przede wszystkim odnosi temat do prac naukowych. Tłumaczy świat gry i postawy graczy wobec owego świata. Założenie jest nieskomplikowane i oddałbym je w stwierdzeniu – zabawa jest najprzyjemniejszą formą realizowania rozmaitych zamierzeń. Otóż okazało się, że kształtowanie postaw poprzez zabawę nie wymyślili jacyś Content Managerowie, a zrobili to pedagodzy i psychologowie. I to nawet działa! W książce jest trochę takich przykładów, jak na przykład rozmieszczenie dziesięciu balonów na obszarze całych Stanów Zjednoczonych w celu takim, aby jakaś ekipa (amerykańskich)naukowców wykazała się sprytem i je odnalazła. Jak rozwiązali tę zagadkę dowiecie się z książki. Poza tym w lekturze możemy również przeczytać sporo przykładów użycia takich sztuczek grywalizacji w reklamie. Najciekawsze były według mnie te powiązane z branżą motoryzacyjną. Oto taki przelicznik spalania, czy domyślacie się jaką może pełnić funkcję w zorganizowanej zabawie?

Temat generalnie jest niebywale zajmujący. Zwykłe lojalnościowe punkty zbierane w marketach pozwalają zastanowić się jakiego tempa może nabrać ten trend. Tymczasem czy poczucie zabawy będzie w stanie zniwelować ludzką chciwość, jest pytaniem na inny raz. 

Plan jest dobry…

Swego czasu miałem takie powiedzonko z kumplami. Gdy coś komuś kompletnie nie wychodziło, mówiliśmy wtedy „plan był dobry”. Podobne odczucie kłuje moje myśli po lekturze „Grywalizacji”. Znalazłem w niej inspiracje i uporządkowałem nieco wiedzy. Otrzymałem dobrą zajawkę czy garść pomysłów. Zabrakło mi konkretnego narzędzia. Temat jest szalenie ciekawy. Uznawany jest za jeden z mocniejszych trendów na najbliższe lata. Znajduje swoje odbicie w systemie edukacji, który Paweł Tkaczyk poddał krytyce na stronach swojej książki. Autor promuje śmiało „Grywalizację” traktując ją jak lek na skostniałą formę nauczania. Dobrze było przeczytać argumentację Autora. Niemniej zabrakło mi konkretnie zorganizowanego systemu grywalizacji w taki sposób, abym mógł go przeskalować na własne działania. Mówię tutaj o filozofii dotykającej wszystkie działania, dajmy na to, marketingowe. Autor naświetlił mi temat i słyszę teraz, że biją dzwony, ale nie wiem jeszcze w którym kościele. Czuję niedosyt, lecz z optymizmem mówię sobie „plan jest dobry”, bo kto nie chciałby przecież mieć życie za dobrą zabawę?