Kim jest człowiek pióra? Z tym pytaniem zderzyłem się po przeczytaniu książki „Jak zostać pisarzem”. Ma wielu autorów, a zredagował ją Andrzej Zawada.

Dziecięca naiwność

Gdy czytałem „Jak zostać pisarzem”, byłem wtedy niedojrzały do takiej lektury. Miałem naście a może już ścia lat. Jakie masz poglądy polityczne? Takim pytaniem dostałem po pierwszych stronach. Nie jest ono dokładne, bo nie o dokładność tutaj chodzi. Autor pyta potencjalnego autora czy jest on świadom swoich poglądów na świat. Ja przecież nie byłem. Przeczytałem dalej radę dla niezdecydowanych. Wpisz co myślisz w Google i zobacz, gdzie cię przypisze. „Genialne!” mówię sobie i otwieram wyszukiwarkę. Wymyśliłem jakiś pogląd. Na marginesie mówiąc cieszę się że go nie pamiętam dzisiaj. Wklepuję i kilkam w lupę wyszukiwarki. Ona szuka i nie może znaleźć. „Ale jestem wyjątkowy!” naiwnie myślę. W rzeczywistości jednak, zrozumiałem to po czasie, byłem żaden, miałki i bez wyrazu, a moich ideałów nie można było nawet zaklasyfikować do jakiejś grupy. Nie zrozumcie mnie źle. Nie zamierzam bowiem podpowiadać, że liczy się wyrazistość. Dzisiaj mamy jej naddatek i wcale nie jest aż taka istotna jakby się zdawało. Przecież nie chodzi o cięty język – bo jest wyrazem kultury osobistej – ale o jasne i poukładane przemyślenia. Toteż nie chodzi o wyrazistość. Ja to całe zamieszanie wywołane lekturą zrozumiałem jako potrzebę świadomości i umiejętności samodzielnego określania rzeczywistości wokół mnie. Młodemu człowiekowi w wieku szkolnym wydaje się, że jemu tej świadomości nie brakuje. Imaginuje sobie teoretyczne życie. Brakuje mu jakiejkolwiek wrażliwości. Rozstrzyga kwestie poprzez liczby całkowite niewiedząc, że życie dzieje się na ułamkach. Toteż on potrzebuje przede wszystkim doświadczyć pewnej praktyki choćby w świadomości jako doświadczenie przeprowadzone w wyobraźni. 

Pogląd

Innym problemem związanym ze świadomością jest pewne zamknięcie. Istnieje złudzenie, że odpowiadając samemu sobie na jakieś pytania, rozumiesz więcej aniżeli inni. Toteż w konsekwencji próbuje się nieść oświecenie. Doświadczenie podpowiada jednak, że to zachłyśnięcie się samostanowienie myśli jest chwilowe. Człowiek bowiem poznaje w końcu, że każdy inny posiada dokładnie to samo prawo do określania rzeczywistości. Toteż trzeba sobie powiedzieć ważną rzecz –  że jest się człowiekiem i nikim więcej. Mówię o tym, ponieważ taki pogląd mi się zrobił. Uznałem że w pewien sposób o to chodzi w tworzeniu, że zrozumieć prawdziwy sens swoich intuicji a później wyjawić je, aby inni mogli odnaleźć w tym odsłonięciu swoje własne myśli. Być może wydaje się to banalne i proste. Tymczasem ta kwestia stanowi dla mnie pewien punkt wyjścia dla pytania „jak zostać pisarzem?”. Zmusza bowiem do zastanowienia „po co” nim zostać. Zatem zanim doczytałem dalsze rozdziały i poznałem kolejne niuanse pisarskiego warsztatu, musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie „czy mam coś do powiedzenia”, żeby pisać o tym. Książkę przeczytałem szybko, w młodzieńczej pogoni za sukcesem. Na proste pytanie odpowiedziałem sobie dopiero po latach.